Szlag mnie trafi…!

Onegdaj czyli swego czasu, ongiś – możliwe, że przed kilkoma tygodniami – poznałem wyniki konkursu czy innej przedzieranki („kto się przedrze ten się wedrze”). Chodzi o szlachetny, jak się wydawało, pomysł o nazwie „budżet obywatelski”. Mieszkańcy miasta mogli „obstawiać” (w głosowaniu) zgłoszone projekty a miasto czyli Ratusz miało rozdzielić środki finansowe przydzielone owemu budżetowi. Zgłaszały kluby, stowarzyszenia, grupy szwagrów, cioć i obywatele singlowi. Projekty „z rozumu”, kapelusza, kosmosu i ulicy – normalnie. I co …?

Wygrał (czyli zebrał najwięcej głosów) projekt zakładając budowę i rozbudowę pięciu boisk sportowych w kilku dzielnicach miasta. Brawo!! Już widzę oczyma ułomnej wyobraźni te tłumy turystów, które po wyjściu z pociągu (jak tu jeszcze będą dojeżdżały) pobiegną w kierunku tych fascynujących osiągnięć inżynierii sportowej. Już słyszę o powstających w kraju stowarzyszeniach krajoznawczych z jednych jedynym celem wpisanym na sztandary – odwiedzić pięć boisk osiedlowych w królewskim (niegdyś) mieście Nowym Sączu. Zapewne popularność tego grodu wzrośnie do tego stopnia, że ludność zgrupowana w Unii Europejskiej wymiennie będzie stosowała nazwy Nowy Sącz i Nowy York. Po prostu R E W E L A C J A !!! Obywatelska KORZYŚĆ !

Obywatele tego miasta nie chcą, a nawet nie życzą sobie, żeby w każdej knajpce, kawiarni, wyszynku ktoś plumkał na pianinie lub innym kontrabasie. Nie chcą wpaść na zwyczajny, kameralny klubowy koncert gwiazdy i gwiazdeczki tego i tamtego , że o miejscowych nie wspomnę. Zresztą czy „miejscowy” może być artystą??

Obywatele tego miasta nie chcą, żeby ich dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym albo i ciut starsze miały normalny, na przyzwoitym poziomie artystycznym i nie tylko z a w o d o w y t e a t r d l a d z i e c i. Zupełnie im wystarczają amatorskie występki w salach gimnastycznych, które przecie dla celów artystycznych zostały zbudowane i „perfumem potnym” w powietrzu utrwalone. C U D O W N I E!!!

A miasto czyli Ratusz najjaśniej nam panujący? Spychacz się wyśle, traktorem bruzdę wybronuje, asfaltem lub inną chemią placyki wywalcuje i pot z urzędniczego czoła wytrze. Przecie to ciężka, mozolna i nader intelektualnie skomplikowana robota. Na pewno się uda. A kultura - taka codzienna, na wyciągnięcie ręki bez fraków, dęcia, zadęcia, zaproszeń, bzdetów słownych i lakieru ? Ale to przecie już zupełne inna, wyższa liga a przy wysiłku zawsze coś stać się może – na przykład „szlag trafi”.


Co tu mamy?
Czytajcie
Zobacz też tutaj
  • Facebook Classic